wtorek, 26 lipca 2011

Gotowa do wyjazdu!

Rodzina
Krótko po zamieszczeniu notki o moim placemencie napisałam maila do mojej Host Family. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać (zaledwie kilka godzin :)), ale w sumie jedynymi osobami do tej pory z którymi pisałam jest HostMama i mlodsza HostSiostra Tiffanny. Obie wydają się bardzo pomocne, co jest dużym plusem;) A teraz krótki opis każdego z członkow rodziny, który napisała mi Bredna (HostMama):
  • Courtney (ta w moim wieku) likes dance and Walt Disney stuff. She loves anything with Tinkerbell.
  • Tiffany (rok młodsza) likes to write stories, draw and talk about movies. She's a very chatty girl
  • Anthony likes football (not soccer) Hip hop music, drawing and getting people riled up and mad at him.
  • Matt (tatuś) is into computers. He programs stuff. He also likes various types of sports.
  • I do a lot of crafty stuff like sewing. I've made quilts, cross stitch art and painting. I usually go with the flow of everyone else and like to go places spontaneously.
Hmm... nie powiem- ta rodzina jest zupełnie inna niż moja i nie wiem do końca czy uda mi się z nimi dogadać.
Przez chwilę myślałam nawet, że uda mi się ich zmienić, ponieważ (niedawno, ze dwa tygodnie temu) otrzymałam od biura informacje, że ta rodzina będzie gościła jeszcze jednego studenta (widziałam wcześniej na facebook'u, że Brenda wciąż szuka domu dla 2 studentów- nie wiem po co skoro nie jest żadną koordynatorką ani nic, no ale cóż- mówiłam, że jest bardzo pomocna dla innych). Miałaby to młodsza o dwa lata Koreanka, z którą nie dzieliłabym pokoju. Zadowolona nie byłam... Pomyślałam, że byłby to świetny pretekst do zmiany rodziny, skontaktowałam się z biurem i powiedzieli mi, że to pierwsza taka sytuacja, że zostało mało czasu, ale że jest to możliwe. Powiedziano mi, że powinnam się dopytać Brendy o szczegóły (jakby to zmieniło moją sytuację). I CO! Okazało się, że ta dziewczyna wcale nie będzie z nimi mieszkać tylko do wizy były potrzebne czyjeś dane i Brenda pozwoliła skorzystać z swoich... Tak wiem, że jestem okropna, że tak piszę. Na szczęście już trochę zmieniłam podejście i mam nadzieję, że będzie dobrze:)

Wiza
Załatwianie jej to chyba jedna z najgorszych rzeczy przedwyjazdowych! Nie dość, że kosztuje dużo pieniędzy to jeszcze zanim pójdzie się w ogóle do Ambasady USA to trzeba w internecie wypełnić dość skomplikowaną ankietę. Wypełnienie jej zajęło mi chyba kilka dni, bo za każdym razem się wkurzałam. Po pierwsze- musisz co chwilę zapisywać tę ankietę na dysku, bo ta strona ma takie zabezpieczenia, że sama kasuje po jakimś (krótkim) czasie wszystko to co wypełniłeś . Po drugie- milion pytań w stylu "Czy jesteś terrorystką?". No i po trzecie- cała reszta też jest dość skomplikowana.
Za to już w Ambasadzie wszystko poszło elegancko:) Musiałam wejść do budynku sama, przejść przez te bramki, zostawić telefon. Następnie podchodziło się do okienka, gdzie pani sprawdzała dokumenty, odciski palców i wydawała numerek na rozmowę z konsulem. W poczekalni spędziłam większość czasu (jakieś 40 min z godziny). Na szczęście się nie nudziłam, bo usiadłam na miejscu obok którego leżała gazeta o atrakcjach Michigan- całą dokładnie przejrzałam:) Gdy nadeszła moja kolej rozmowy z konsulem trochę się zestresowałam, bo zapytał się (po polsku) czy mówię po angielsku. Tak mnie zatkało, że sam  za mnie odpowiedział "czyli, że trochę". Skinęłam głową i powiedział (z zagranicznym akcentem), że możemy rozmawiać po polsku, co mnie bardzo ucieszyło:D. Trwało to bardzo krótko, kazał pokazać mi jakieś dane o swojej rodzinie, zapytał się po co tam jadę i ile chcę tam zostać. Ponownie sprawdzili odciski palców i otrzymałam informację, że wiza przyjdzie kurierem w ciągu 5 dni. Tak też się stało! Za kuriera oczywiście też trzeba było dodatkowo zapłacić -.-  No, ale jestem już szczęśliwą posiadaczką wizy amerykańskiej :)

Bilet Lotniczy
Zdecydowałam się na najprostszą z możliwych opcji- kupno biletu przez biuro Almatur. Zakupiłam w dwie strony, bez możliwości zwrotu. Kosztował mnie 3500 zł, czego bardzo żałuję, bo były ceny nawet po 2700 zł... W każdą stronę mam przesiadkę. Najpierw w Amsterdamie (3 godziny do kolejnego lotu), a powrotny w Paryżu (niecałe 2 godziny). Do odlotu pozostały niecałe 4 tygodnie (20 sierpnia), a w Polsce będę 29 czerwca 2012  o 14:55 :) Co do bagażu to kupiłam jeden dodatkowy:)

Trochę się rozpisałam... No, ale cóż- reszta w bliżej nieokreślonej przyszłości:)