wtorek, 23 sierpnia 2011

Bye bye Poland!

No i w koncu nadeszla ta pora! Jestem w USA!
Niektre pozegnania byly naprawde ciezkie, a niektore nie (przez to ze wcale nie czulam ze wyjezdzam). Dostalam kilka super prezentow, takich jak: liscik od mojej kochanej przyjaciolki, bransoletke lilou z napisem "with Love...| M&M" od dziadkow, barnsoletke z pandory z dwoma przywieszkami (jedna z napisem "good luck") od mamy oraz misia i eklerke od mojego ukochanego.

Gdy na Okeciu pozegnalam sie juz z moja kochana rodzinka i udalam sie do gate'a nr 43, ktore bez problemu odnalazlam. W kolejce Ola- inna exchange, ktorej nie znalam wczesniej zapytala sie czy tez jade na wymiane, wiec mialam z kim pogadac:) niestety lecialyusmy razem tylko do Amsterdamu i w dodatku nasze miejsca byly bardzo daleko. Liczylam na to ze w Amsterdamie bedziemy we dwie, lecz niestety zostalam zamknieta w jakims pomieszczeniu po wyladowaniu razem z czescia innych pasazerow, bo ktos nacisnal jakis guzik. Balam sie ze przez to nie zdaze na nastepny samolot. Na szczescie po ok. 20 minutach nas wypuscili, ale Oli juz nie spotkalam :( Jesli to czytasz to Cie pozdrawiam i mam nadzieje ze wszystko w porzadku u Ciebie;) Do amsterdamu lecialam liniami KLM. Dostalam dwie calkiem niezle kanapki (pomijajac fakt ze wyjelam z nich wsyztsko i zjadlam tylko bulke:P [Byla z ziarnami! to do Ciebie Iwetko i eN:D]), do picia wzielam cole i winko na rozluznienie:D
W samolocie do USA chcialam wziac piwo, niestety nie pozwolili mi bo nie mialam 18 lat, grrrrrrr. Siedzialam obok milego dziadka-Niemca, z ktorym baaardzo dlugo gadalam i baaardzo mi pomogl na lotnisku w Detroit. Zaproponowal nawet ze moze wziac dla mnie piwo, ale powiedzialam, ze teraz to juz nie chce:D Mam jego wizytowke, wiec jakos niedlugo sie odezwe:D Byl naprawde super! W Detroit okazalo sie ze nie mam jakiegos dokumentu i musialam go wypelnic tam, a Simon (niemiec) na mnie czekal mimo ze troche to zajelo! Potem pomogl zapakowac moje walizki na wozek i sie pozegnalismy:) Ozogowie (moja rodzinka) czekali prawie w komplecie na lotnisku z kartka z moim imieniem i nazwiskiem:) Nie bylo tylko Anthonego- mlodszego brata, ktory nocowal u kolegi. Poznalam go nastepnego dnia:) Z lotniska do domu mialam ok.15 min drogi samochodem, jak tylko weszlam zostalam oprowadzona po domu, nastepnie sie wykapalam i rozdalam prezenty

Nastepnie poszlam spac:D Nie odczulam praktycznie w ogole jet-lag,oprocz tego ze obudzilam sie o 4:30, ale udalo mi sie szybko zasnac znowu, wiec nie byl to problem:) Roznica czasu to 6h.
Wiecej o pierwszych dniach pozniej, bo teraz juz nie mam sily nic pisac;)
powiem tylko tyle, ze barkuje mi Polski, ale- Jest naprawde super!









Kilka fotek z waznymi dla mnie ludzmi (no i musialam sie pochwalic jaka rybe zlowilam!:D)

3 komentarze:

  1. o super :)) a jak z rodzinką sie dogadujesz ??
    czekam na dalsze notki co u ciebie.
    buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak napisalas o tych ziarnach, zorientowalam sie ze nie bedzie cie ze mna w szkole:< a nasze zdjecie z pizzy hut <3
    Baw sie dobrzeeeeeee ! (za jakies pol roku bedziesz mogla opisac swoj kolejny prezent hahah)
    <3

    Iwo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez nie odczulam zmiany czasu, tylko obudzilam sie normalnie.
    Szkoda ze sie nie zobaczylysmy jeszcze w Amsterdamie, ale musialam biec po bilet, na szczescie dali mi go ! ;)) Dalej juz bylo okej ;))
    Tu jest super ! ;))
    Pozdrowienia,
    Ola :)))

    OdpowiedzUsuń